Szacuje się, że od początku rodzaju ludzkiego istniało około stu miliardów ludzi. A jednak ogromna większość z nich nie doświadczyła świata w sposób dojrzały – odeszli w życiu prenatalnym, w dzieciństwie, zanim mogli świadomie kochać, wybierać, podjąć decyzji.
To rodzi pytanie: po co istnieje ten świat, skoro tylko nieliczni doświadczają go w pełni? Po co historia, kultura, relacje, skoro większość ludzi nie dotyka ich w sposób świadomy?
Objawienie nie mówi, że sensem życia jest relacja. Każdy człowiek – niezależnie od etapu, na którym odszedł – istnieje dlatego, że został chciany i umiłowany.
To prawda: każdy człowiek musi w jakiś sposób „dojrzeć” do odpowiedzi na miłość Boga. Ale dojrzałość nie musi dokonywać się wyłącznie w tej rzeczywistości. Świat doczesny jest tylko jednym z etapów drogi – ważnym, ale nie jedynym. Dla jednych jest przestrzenią świadomego wyboru, dla innych początkiem istnienia, które zostaje dopełnione w inny sposób, w innej rzeczywistości, znanej tylko Bogu.
To właśnie tu dotykamy tajemnicy stworzenia. Bóg nie jest związany naszym czasem, On widzi całość. Widzi drogę każdego istnienia – także tych, których życie dla nas wygląda jak „niedokończone”. Bóg doprowadza do pełni to, czego my nie potrafimy ani zobaczyć, ani zrozumieć.
Dodaj komentarz